poniedziałek, 3 grudnia 2018

Rozwód, dwie religię i święta, a co na to dziecko?


           Rzadko piszę tu o moim dzieciństwie i wspomnieniach z tamtego okresu. Dziś chcę podzielić się z wami dosyć nietypowymi spostrzeżeniami na temat rozwodu, religii i świąt.

Zacznę od tego, że pochodzę z tak zwanej "rozbitej rodziny" co  po prostu znaczy, że rodzice się rozstali/rozwiedli. Stało się to gdy byłam mała, tak mała, że właściwie tego nie pamiętam. Było typowo, mieszkałam z mamą, a tatę odwiedzałam w weekendy i wakacje. Nic strasznego, choć snułam marzenia o wielkim pogodzeniu rodziców. Niczym scena z "Nie wierzcie bliźniaczką"
Moi rodzice właściwie byli dobrze rozwiedzeni, nie zrobili ze mnie karty przetargowej. Matka nigdy nie zabraniała mi kontaktów z ojcem, a i on nie mówił o niej źle. Mimo wszystko byłam dzieckiem, a dzieciom rozwiedzionych rodziców z reguły łatwo nie jest. Dziecko przecież nadal kocha oboje rodziców, żadnego bardziej, żadnego mniej. Tyle że to dwa różne domy, często dwie różne rodziny. Dwa zestawy reguł i zasad. A Dziecko, podwójnie chce być kochane, akceptowane i wyjątkowe w oczach każdego rodzica z osobna. Tylko jest trudno, bo rodzice często nieświadomie przekazują sprzeczne punkty widzenia.

U mnie dochodziła jeszcze jedna sprzeczność - religia.
Otóż mama poznała mężczyznę, z którym po jakimś czasie zamieszkaliśmy. Nie był on Katolikiem, a Światkiem Jehowy. Zaczęłam więc uczęszczać z mamą na ich religijne spotkania, nie obchodziliśmy urodzin, imienin czy świąt. Najwięcej różnić zauważyłam jednak z początkiem szkoły podstawowej. W końcu mało kto wtedy nie chodził na lekcję religii, rekolekcje czy nie brał udziału w wigilii klasowej. Sytuacja była tym bardziej śmieszna, bo ja właściwie święta obchodziłam z tatą. To były lata(tak, to trwało całą szkołę podstawową) dziwnych świąt, obdartych z magii. W domu, w którym mieszkałam na co dzień, słyszałam, że święta są złe, a katolicy czczą fałszywego Boga. Jadąc na Święta do taty, byłam pouczana by nie dzielić się tam opłatkiem, nie modlić i nie śpiewać kolęd.

Myślę, że trudno jest w coś wierzyć, same pojęcie wiary niepopartej twardymi dowodami jest dla mnie trudne. Trudno zdecydować w co wierzyć, a jeszcze trudniej, gdy jesteś dzieckiem i każde z twoich rodziców wyznaje inna wiarę próbując Ci ją przekazać. Może właśnie dlatego nie wierzę w Boga, o czym pisałam we wpisie Nie wierzę w Boga i źle mi z tym.

Trochę hipokryzją jest to, że jako osoba dorosła, w pełno świadoma swojej niewiary obchodzę święta. Nie czuję się Katoliczką, Świadkiem Jehowy ani Ateistką. Obchodzę, więc gwiazdkę, ubieram choinkę, piekę pierniki i bez oporu jem mięso w wigilię. Opowiadam dzieciom o Jezusie i biblii, tyle że bardziej w kontekście legendy niż wiary. Nie jestem chyba "gorszą" hipokrytką od katolików ubierających pogańskie choinki czy wierzących w zauroczenie dziecka.

                                    Wesołych Świąt :)

poniedziałek, 1 października 2018

Brak ambicji i lenistwo, czy to cechy pełnoetatowych mam?

Jest taki moment w życiu każdych rodziców, gdy stają przed bardzo trudnym wyborem. Urlop <haha>  macierzyński dobiega końca i trzeba podjąć bardzo trudną decyzję. Mama wraca do pracy zawodowej czy odkłada ją na jakiś czas i zostać z dzieckiem w domu.  A może mama do pracy wraca, a tata rezygnuje? 

Decyzja ta zależy od wielu czynników, nie tylko od tego, czego chce kobieta, a od możliwość całej rodziny. Jako że byłam po obu stronach muru dzielącego matki pracujące zawodowo  i te, które siedzą w domu. Dziś chcę opowiedzieć czy matki, które zostają w domu są leniwe i dlaczego właściwie nie pracują.

Przez ostatnie dwa tygodnie czytałam, szukałam i rozmawiałam z kilkudziesięcioma mamami,  które postanowiły odłożyć pracę zawodową na czas, gdy dzieci podrosną. Oto czego się dowiedziałam. 

Większość mam chciałaby pracować zawodowo.


Ile z was w głowie teraz zapytało "To dlaczego nie pracują?"

Obecnie urlop macierzyński (w Polsce i UK) to maksymalnie 12 miesięcy . Przy czym jeśli chodzi o Anglię urlop macierzyński zazwyczaj zaczyna się zanim dziecko przyjedzie na świat. Powrót do pracy oznacza więc, że to dziecko musi być pod opieką osoby innej niż mama. I tu się zaczynają schody.

1. Nie każda para rodziców ma możliwość pracy na różne zmiany tak, aby dzieckiem zajmować się na przemian. Nie każda rodzina też tego chce. I to już nie chodzi tylko o dziecko, a też relacje partnerskie , ludzie nie chcą mijać się w drzwiach podając sobie dziecko.

2. Jest to nieopłacalne. Tu nie ma co za dużo się rozdrabniać, wystarczy spojrzeć na ceny żłobków czy niani. Widziałam na własne oczy stawkę godzinową opiekunki 2 razy wyższa niż najniższa "godzinówka", którą zarabia nadal wiele ludzi. Dodatkowo stawka wzrasta z każdym dzieckiem.

3. Dziecko jest wymagające, często choruje,  ma specjalne potrzeby. Nie oszukujmy się, praca + dziecko chore co drugi tydzień nie wróżą nic dobrego.


Mama nie chce wracać do pracy.


Oczywiście są też mamy, które nie chcą wracać do pracy po urlopie macierzyńskim, rzadko z lenistwa, częściej z miłości. Nie czują się gotowe by codziennie zostawiać dziecko na kilka godzin, albo czują, że dziecko nie jest gotowe. Ich prawo, bo tak naprawdę ile roczniaków jest gotowych na kilkugodzinne rozstanie z mamą?

Co robi mama w domu?


Co więc robią mamy, gdy "siedzą" w domu?

Częściowo to samo co mamy, które pracują zawodowo. Sprzątają, gotują i wycinają gwiazdki z ciastoliny. Bardzo często jednak wykorzystują ten czas na realizacje marzeń, doskonalenie siebie. Robią kursy fotografii, uczą się szyć, malować, piszą książki, biegają w maratonach, doskonalą języki obce. Czasem zajmują się dziećmi innych mam, pomagają starszym osobą.

Doceniajmy!


Doceniam mamy pracujące zawodowo, serio doceniam i to bardzo. Byłam jedną z tych mam i wiem jak trudno ogarnąć prace, dom i dziecko. Jednocześnie praca dawała mi odskocznie od bycia mamą i myślę, że choć fizycznie jest dużo trudniej to jest do dobre dla psychiki kobiety.
Dlaczego więc dziś nie pisze o mamach pracujących? Bo od tych co zostały w domu różni je jedna zasadnicza rzecz. Są doceniane!  Godzisz prace z wychowaniem dzieci? Większość twierdzi, że jesteś super - i pewnie jesteś.

Jednak gdy postanawiasz zostać w domu to większość ludzi, nawet tych pozornie bliskich mówi tylko "aha" albo stwierdzają, że jesteś leniwa, nie masz ambicji. Zdarzają się nawet tacy co żałują twojego partnera, bo przecież sam zarabia na rodzinę.

Prawda jest prosta.


Dla każdej mamy, dla każdego taty, dla każdego dziecka i rodziny coś innego będzie dobre. Praca zawodowa nie jest równoznaczna z ambicją, a bycie mamą na pełen etat z lenistwem.

Świata nie zbawię, ten post przeczyta 100 a może 1000 osób, mam nadzieje, że chociaż połowa z nich doceni rodziców, którzy zostali w domu by wychowach dzieci w pełnym wymiarze godzin. Niewiele w tym lenistwa czy braku ambicji, bo czy jest ważniejsza praca niż wychowywanie własnych dzieci?



sobota, 25 sierpnia 2018

Złote cycki - nagrody za karmienie piersią

       
Dawno nie pisałam, ale dziś muszę i poruszę drażliwy temat. Spodziewam się, że część moich stałych czytelników przestanie obserwować bloga, a nowi, którzy tu trafią, już nie wrócą. Wiem też, że znajda się tacy, co poklepią mnie po plecach, choć często z ukrycia.

środa, 27 czerwca 2018

O kobietach, które odebrały mi prawo do strachu.

Starach o dziecko jest nieodłączną częścią rodzicielstwa, wie to chyba każdy rodzic, a już na pewno każda matka. A gdyby tak ktoś wyśmiał twój strach? Gdyby ktoś powiedział, z nie masz prawa się bać? Taka sytuacja spotkała mnie kilkakrotnie 2 lata temu. Dziś jest ten dzień, gdy zdecydowałam się o tym opowiedzieć, a wszystko dlatego, że kilka dni temu moją koleżankę spotkała niemalże identyczna sytuacja.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Kolczyki u małej dziewczynki - za i przeciw.

              
             Nie jestem z tych, którzy będą prawić Ci morały, jakie to kolczyki u niemowlaków są złe. Nie jestem tu też po to, by pisać, jak ślicznie wygląda niemowlak w małych serduszkach na uszach. Każdy bowiem ma inny gust i swoją receptę na wychowanie dzieci. Chce Ci tylko pomóc, bo być może jak ja całkiem niedawno stoisz przed dylematem: Czy zrobić córce kolczyki? Zanim zrobisz ten zabieg kosmetyczny, a raczej modyfikacje ciała, bo tak naprawdę tym jest przekłucie uszu dziecka, rozważ wszystkie plusy i minusy oraz dowiedz się jak prawidłowo i bezpiecznie powinno odbyć się przebijanie uszu.

czwartek, 19 kwietnia 2018

To wcale nie są narzekania i żal post.



Siedząc i pijąc kawę, jak co dzień uświadomiłam sobie boleśnie, że będąc mamą trudnego dziecka, dziecka wymagającego, chorego dziecka, będąc mamą w ogóle, bardzo trudno jest być sobą. Choć bycie matką jest niezaprzeczalnie naturalne, to pozostanie sobą, sprzed narodzin dziecka czasem jest wyczynem.
Wcale nie dlatego, że my matki szukamy wymówek (choć i tak bywa).
Po sześćsetnej nieprzespanej nocy, 7 przewiniętej kupie, 10 smarowaniu małego ciała gubisz się między tym, kim jesteś jako człowiek, a tym, kim jesteś jako mama.

poniedziałek, 19 marca 2018

Nie wierzę w Boga i źle mi z tym.

Przeczytaj to.

Przeczytaj, jeśli jesteś głęboko wierzący, przeczytaj, jeśli jesteś ateistą, przeczytaj, jeśli jesteś Świadkiem Jehowy, Buddystą czy wyznawcą szatana.


Nie wierzę w Boga.

 

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.