poniedziałek, 11 maja 2015

Tata-pierwszy bohater syna.

D. jest „tatowy” od malutkiego. Nie licząc pierwszego pół roku życia, zawsze był za tatusiem. Kocha mnie, wiem to na pewno. To do mnie przebiega, gdy się przewróci, gdy jest głodny lub zmęczony, ale S. jest jego wzorem zawsze, tak było.
Ich więź jest inna, chyba łatwiejsza. Gdy D. miał rok, S. zabierał go w auto i jechali, nie wiem gdzie, nigdy nie pytałam, to był ich czas.
Czasem nie było ich godzinę kiedy indziej znacznie dłużej, wracali zadowoleni. Zawsze. Mały woli bawić się z tatą, nie będę tego ukrywać. Moje zabawy są fajnie, rysowanie, wieże z klocków, tańce. Taty są lepsze, S. pozwala zanurzyć palce w farbkach i malować po kartkach, rekach a czasem i po brzuch. Lać wodę z węża na ogrodzie, robić kałuże a później w nich skakać na boso.
Z tatą można trawę kosić, bawić się pianą przy myciu samochodu, no i zawsze jest, gdy trzeba naprawić rękę robota albo auto. Buduje najlepsze mosty dla pociągów i czasem pozwala grać na PlayStation. Ich wzajemna miłość jest prawie namacalna, czuć i widać ją wszędzie.

Często słyszę „synek mamusi”, „córeczka tatusia". U nas jest inaczej, moi mężczyźni mają ze sobą wspaniały kontakt.

Wydaje mi się, że łączy ich coś, czego nigdy nie zrozumiem, coś, co może łączyć tylko ojca i syna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty o tym myślisz?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.