piątek, 19 czerwca 2015

Czym jest macierzyństwo?

     Macierzyństwo... Mówią, że jest misją, przeznaczeniem, sensem istnienia, ktoś inny nazywa je społecznym obowiązkiem albo przedłużaniem gatunku. Dla niektórych jest, darem, cudem marzeniem.
A czym jest dla mnie?

 
Dla mnie macierzyństwo to przygoda. Przygoda, która rozpoczęła się na długo, zanim urodziłam Dennisa, zanim zaszłam w ciąże, a nawet zanim myśl o dziecku zagościła w mojej głowie. Zaczęło się, gdy miałam około 6 lat (może wcześniej, ale nie pamiętam).
Z namaszczeniem pielęgnowałam lalki przypominające bobasy. Przewijałam pieluchy, śpiewałam kołysanki, a nawet próbowałam szyć im ubranka. Idąc do parku czy na plac zabaw często wolałam spędzać czas w piaskownicy z bobasami niż biegać z rówieśnikami. Widok maleńkich dzieci zawsze mnie rozczulał. Gdy byłam trochę starsza, uwielbiałam chodzić do sąsiadki, która miała śliczną małą córeczkę. Zawsze starałam się pomagać. Nie przeszkadzał mi nieprzyjemny zapach brudnych pieluch czy dziecinnych wymiocin, Czułam się w swoim żywiole.
Miałam niecałe 13lat, gdy mojemu ojcu urodziły się bliźniaki-moi przyrodni bracia...dużo przy nich pomagałam, trochę z chęci a trochę z musu, bo to był czas, gdy na pierwszym miejscu były koleżanki. Jednak mimo wszystko nadal kochałam zapach niemowlęcej skóry i słodkie bezzębne uśmiechy.

Zaszłam w ciąże, mając 18 lat i 9 miesięcy. Uprzedzam pytanie - Nie, to nie była wpadka, dziecko w 100% planowana z obu stron. Dowiedziałam z się o ciąży w połowie września, przeżyłam szok...do dziś nie wiem dlaczego...przecież tak bardzo na to czekałam!? Do 14tc nie powiedzieliśmy o tym nikomu, wiedziałam tylko ja i S.
Nie było łatwo, większość bliskich nie zareagowała gratulacjami i uśmiechem, mimo że byliśmy dorośli, a nasze życie było w miarę poukładane. Ciąża to był dla mnie najtrudniejszy okres w życiu (nie licząc dzieciństwa). Towarzyszył mi strach mieszający się ze szczęściem i kłótniami, bo S. też zestresowany chodził.

13/04/2012 w piątek urodził się nasz syn. Po wielu godzinach męczarni, przy pomocy kleszczy, w pechowy dzień i jedyne swoje imieniny w kalendarzu. Gdy dostałam do w ramiona, poczułam ulgę, nie miłość czy szczęście...po prostu ulgę, że żyje i jest zdrowy. Nie będę opisywać ostatnich trzech lat szczegółowo, bo nie ukrywajmy, ale u każdego wyglądają one podobnie. Chcę jeszcze tylko wyjaśnić, dlaczego uważam, że macierzyństwo to przygoda.

Macierzyństwo jest najbardziej nieprzewidywalną rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała, czymś, co nie do końca potrafię opisać słowami. Mieszanką niewyobrażalnego strachu, szczęścia i adrenaliny. Jest to podróż w nieznane. Test, którego wynik poznam, nie jutro, nie za tydzień a za dziesiątki lat. To miłość ukryta w codzienności, sprawdzian, nie tylko z tego, jaką jestem mamą, ale jakim człowiekiem...i przygodą - Ryzykowne, ekscytujące przeżycie zaczynające się, gdy tylko poczułam pierwszy instynkt macierzyński a kończące, gdy przyjdzie czas odejść.



2 komentarze:

  1. Zaszlam w ciaze identycznie doslownie co ty 18,lat i 9 -cy :-) rowniez nie byla to wpadka Dzieci uwazam,za moj dar Nie mam poza nimi nikogo bardziej bliskiego

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak :) Macierzyństwo jest najniezwyklejszą przygodą jaką przyszło nam doświadczyć. Jest ekscytującą, wspaniałą,ale też wyczerpującą i momentami przerażającą przygodą!

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym myślisz?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.