wtorek, 13 października 2015

Zaszczep w dziecku pewność siebie.

ZANIM PRZECZYTASZ TEN POST WIEDZ, ŻE NIE JESTEM PSYCHOLOGIEM, PEDAGOGIEM CZY INNĄ OSOBĄ UPOWAŻNIONĄ, BY DORADZAĆ W SPRAWIE WYCHOWANIA DZIECI. POST JEST MOIM SUBIEKTYWNYM SPOJRZENIEM NA TEMAT.

Jak wiele nam trzeba, by życie toczyło się tak, jak sobie zaplanowaliśmy? Ile wyrzeczeń nas czeka w Drodze do spełnienia marzeń? Jak wiele musimy zostawić za sobą ludzi, miejsc i sytuacji, by osiągnąć sukces?

Nie wiem. Zwyczajnie nie znam odpowiedzi na to pytanie, właściwie wydaje mi się, że jej nie ma. Przecież każdy z nas ma inne marzenia, plany. Dla każdego sukces oznacza co innego. Sukcesem może być zarówno znalezienie pracy po studiach, jak i zajście w upragnioną ciążę. Jeden marzy o własnej, dobrze prosperującej firmie, gdy ktoś inny pragnie mieć wierną żonę i Gromadkę dzieci.

Jedno jest pewne bez pewności siebie i wiary w swoje możliwości będzie ciężko. Skąd to wiem? Hmmm większość swojego życia nie wierzyłam...nie wierzyłam w nic. Nie miałam marzeń, planów, celów. Żyłam z dnia na dzień, nie widząc sensu, by do czegoś dążyć. W pewnym momencie moja pewność siebie była tak krucha, że bałam się odpowiadać na lekcji, bo zawsze wydawało mi się, że powiem coś źle. Wzywana do tablicy trzęsłam się jak osika, bo miałam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją. Nie potrafiłam się za klimatyzować wśród rówieśników. Nauka szła mi kiepsko, sport też nie najlepiej...w większości przypadków z mojej winy, ponieważ dużo wagarowałam. STOP nie o mnie miał być ten post, więc przejdźmy do sedna sprawy.

Skąd się bierze pewność siebie? Z moich obserwacji wynika, że opcji jest kilka:

WRODZONA, czyli zawarta w charakterze, o tak to możliwe! Zwyczajnie istnieją dzieci, które od małego są odważne i pewne siebie. Takie dzieciaczki, zazwyczaj zaczepiają ludzi i zagadują. Bez problemu pozują do zdjęć czy występują w szkolnych przedstawieniach. Niestety tę cechę bardzo łatwo zniszczyć, stłamsić lub zaburzyć, gdy dziecko jest małe. Najczęściej robią to rodzice. Jak? To bardzo proste, wciąż powtarzając: „Nie wchodź, sam sobie nie dasz rady”. „Mamusia Ci pomoże” „wstydź się! Nie wolno zagadywać ludzi” „Wcale nie jesteś taka ładna/mądra/zdolna jak Ci się wydaje"... A więc ile razy wypowiedziałeś takie zdanie/a? Zastanów się, czy było to słuszne?

WYCHOWANA, czyli taka pewność siebie, za którą można dziękować rodzicom, czasem dziadkom, rodzeństwu. Pojawia się, wtedy gdy niezbyt śmiałe, odważne dziecko jest „popychane”, namawiane by uwierzyło w siebie. Wbrew pozorom nie jest tak trudno tego dokonać. Wystarczą chęci i czas. Chcesz? Pomogę Ci! Gdy twoje dziecko po raz kolejny poprosi, byś robił coś za nie, lub pomógł mu, tłumacząc, że nie da rady, zwyczajnie zapytaj „Próbowałaś/eś zrobić to sam/a?". W odpowiedzi pewnie usłyszysz „Nie”,"Nie dam rady”,"Boje się”, warto wtedy zachęcić dziecko do próby, ale NIE ZMUSZAĆ! Nie jest to proces jednodniowy, tygodniowy czy nawet kilkumiesięczny. By zaszczepić w dziecku pewność siebie czasem trzeba lat, ale może warto? Choćby po to by nie bało się sięgnąć po swoje marzenia?

NABYTA, to ta, która zazwyczaj przychodzi z dnia na dzień. Często, gdy masz naście lat lub w dorosłym życiu. Jak? Sposobów jest tysiąc. Gdy kolejny raz kolega z klasy podkłada ci nogę na przerwie, a ty pierwszy raz się przeciwstawiasz, bo masz dosyć...i nagle widzisz, że to działa. Gdy z pozoru kochający mąż wypomina ci kolejne kilogramy dzień po dniu, a twój najlepszy przyjaciel mówi, że do twarzy Ci w bardziej"apetycznym ciele, że twoje ukochane 50kg wcale nie było takie piękne. Aż pewnego ranka stajesz przed lustrem i zamiast fałdek tłuszczu widzisz pełne piersi i okrągłą pupę. Bam! I już wierzysz w siebie.

Którąkolwiek pewność siebie będzie miało twoje dziecko, będzie mu łatwiej. Zamiast mówić „Może spróbuje” powie Zrobię To!". Będzie śmiało iść naprzód, aż dotrze do celu. Będzie kochać siebie i życie spełniając marzenia.

2 komentarze:

  1. Ja to jakaś odwrotna jestem. Daleko mi do wyręczania. Wręcz przeciwnie. Zawsze mówię "spróbuj". A jak się nie ida to przecież pomogę. Jednak, żeby nauczyć się chodzić trzeba wiele razy upaść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez raczej "popycham" małego żeby robił wszystko sam ale idz na plac zabaw i posluchaj rodziców (szczególnie mam) "nie dasz rady" "nie wchodź, jestes za mały" "poczekaj pomogę ci" często to slysze... dobrze ze jesteś "inna" wychowasz pewne siebie, samodzielne dziecko

      Usuń

A co Ty o tym myślisz?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.