poniedziałek, 12 lutego 2018

Świadome NIEmacierzyństwo.

Jestem matką, zawsze chciałam nią być, nie wyobrażam sobie życia bez dzieci. Od kilku lat w moim domu jest też tradycyjny podział obowiązków. Niemąż pracuje zawodowo, a ja „siedzę w domu. Nie ukrywam więc, że czasem ciężko zrozumieć mi kobiety, które dzieci nie planują.



Moim zupełnym przeciwieństwem jest Zuzanna Kwiatkowska, z którą, przeprowadziłam krótki wywiad. Zuza to młoda,23-letnia kobieta o wielu pasjach, Od jazdy konnej, przez szydełkowanie, a na programowaniu kończąc.

Zuza pisze też blog, który jak mówi „Jest mieszanką wszelkiej możliwości tematyki, jaką możecie sobie wyobrazić, nawet typowym lifestylem bym tego nie nazwała. Jedyne czego moi czytelnicy na pewno tam nie znajdą to parenting”.


A: Zuza, jesteś młodą kobietą, masz 23 lata i kiedyś w rozmowie ze mną napisałaś „Nie planuje dzieci, stereotypowego podziału ról, nie uznaje” Czy to znaczy, że jesteś feministką? Czujesz się nią?

ZK: Uważam się jak najbardziej za feministkę, aczkolwiek uważam też, że to pojęcie zostało niestety w ostatnich latach mocno zniekształcone i nabrało, bardzo niesłusznie, negatywnego wydźwięku. Feminizm to po prostu równouprawnienie obu płci, życie w zgodzie ze swoimi przekonaniami i marzeniami, które niekoniecznie muszą się wpisywać w stereotypowe szablony społeczne. Absolutnie jednak nie mam nic przeciwko, jeżeli jakaś kobieta na rzecz macierzyństwa rezygnuje nawet ze swojej kariery, jeśli tylko sprawia jej to osobiście radość i daje poczucie spełnienia. Ja po prostu siebie nie widzę w roli matki i nie sądzę, bym umiała być z tym szczęśliwa. Już jako dziecko nie przepadałam za młodszymi dziećmi i do dziś sztywnieję na widok kilkulatków, modląc się, żeby przypadkiem nie próbowały mnie w żaden sposób zaczepić. Jeśli ktoś dałby mi pod opiekę swoje dziecko, oczywiście starałabym się jakoś nim zająć, nie jestem jakimś potworem. Moi znajomi wiedzą jednak, że zrobiłabym to bez wielkiego entuzjazmu I że raczej w miarę możliwości powinni poszukać kogoś innego. Nie widzę nic złego w takim spojrzeniu na sprawę...

A: Gdy byłaś jeszcze małą dziewczynką, to bawiłaś się lalkami i udawałaś mamusię? Czy może od zawsze wiedziałaś, że to nie dla ciebie?

ZK:Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie, żebym zbyt często bawiła się w dom, pamiętam jednak, że kilka razy zdarzyło mi się w takiej sytuacji przyjąć rolę psa- czy kiedykolwiek byłam mamusią? Chyba nie. Lalkami Barbie zaczęłam się bawić, gdy pojawiła się moja młodsza siostra I sprawiało mi to frajdę, aczkolwiek rzadko udawałyśmy wtedy rodzinę- raczej wcielałyśmy się w rolę właścicielek stadniny koni, które obie od zawsze uwielbiałyśmy.

A: Twoi najbliżsi wiedzą o tym, że nie planujesz potomstwa? Jak się na to zapatrują? W twoim wieku starałam się o drugie dziecko, a nie byłam odosobnionym przypadkiem.

ZK: Mniej więcej od wieku nastoletniego wiem, że macierzyństwo nie jest niczym, co w jakikolwiek sposób by mnie pociągało. Na początku moi rodzice nie traktowali tego na poważnie, myśleli, że z wiekiem po prostu mi przejdzie. Jestem jeszcze młoda, wiadomo, wiele rzeczy może się jeszcze zmienić, ale na razie niezmiennie mój instynkt macierzyński jest na poziomie zerowym. I chyba powoli moją rodzinę zaczyna to niepokoić. Nieraz wspomną coś o tym, że jestem nieużyteczna dla społeczeństwa, że coś jest ze mną nie tak. Obawiam się, że za parę lat mogę zacząć regularnie słyszeć komentarze na ten temat.

A: To właściwie, dlaczego nie chcesz mieć dzieci, chodzi tylko o brak instynktu?

ZK: Brak instynktu, ogólny brak wspólnego języka z nimi. No i po prostu nie wiem, kompletnie sobie ich w moim życiu nie wyobrażam- mam jakieś tam swoje pasje, plany zawodowe, a dzieci w tym wszystkim nigdy nie było i jeśli można tak to brzydko powiedzieć- nie wiem, jak by mi się w tym wszystkim, co chcę zrobić, miało znaleźć dla nich miejsce. Z czegoś bym, zrezygnować musiała, a nie chcę.

A: A Kontakty z płcią przeciwną czy twoim zdaniem ciężko znaleźć partnera o podobnych przekonaniach?

ZK: Myślę, że jest to trudny temat, bo o ile wielu młodych mężczyzn nie myśli o potomstwie, z wiekiem i oni zaczynają czuć potrzebę posiadania dziecka. Mój chłopak uwielbia dzieci i powiem szczerze, często martwię, że stanie się to kiedyś poważną przeszkodą w naszym związku. Mówi wprawdzie, że szanuje moją decyzję i nasze uczucia są dla niego najważniejsze, ale wiem, że tak naprawdę w głębi ma nadzieję, że pewnego dnia zmienię zdanie. A co, jeśli tak się nie stanie? Czy rzeczywiście będzie gotowy zrezygnować z marzenia o powiększeniu rodziny?

A: Czy odczuwasz nacisk społeczeństwa na posiadanie dzieci?

ZK: Presja jest i najłatwiej zauważyć ją w reakcjach na komentarze kobiet niechcących mieć dzieci w internecie. Często oskarżane jesteśmy o egoizm, bezduszność, jakieś wybrakowanie. Nie zamierzam się jednak poddawać naciskom ze strony kogokolwiek. Pojawienie się dziecka, to ogromna rewolucja w życiu kobiety, już od początku ciąży. I uważam, że lepiej nie mieć dzieci wcale, niż być złą matką, o co nietrudno, gdy samemu nigdy się jakichkolwiek instynktów macierzyńskich nie czuło. Mam ogromny szacunek do wszystkich kobiet, które w takiej roli się odnajdują- ja jednak zamierzam iść własną drogą, na której niekoniecznie jest miejsce na potomstwo.

Z tego miejsca jeszcze raz bardzo Ci dziękuje Zuza, za zaspokojenie mojej ciekawości.

Okazuje się, że kobieta, która dzieci nie planuje to nie zawsze „wieczna nastolatka”

Masz pytanie? Chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej? Zadaj pytanie, a być może pojawi się kolejny wywiad, tym razem z pytaniami od czytelników.

6 komentarzy:

  1. Fajny wywiad. Generalnie...chyba najtrudniejsze w tym będzie być z kimś kto dzieci będzie chciał mieć. Można mówić, że to nie ma aż takiego znaczenia, ale ma. Współczuję...społeczeństwo może sobie gadać, oni zawsze gadają...ale w relacji partnerskiej tych schodów nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz dziękuję Ci za rozmowę- była to dla mnie fajna okazja do podzielenia się moim spojrzeniem na macierzyństwo ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo stonowany wywiad jak na tak produkujący tytuł. Miło było poczytać😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze raz dziękuję Ci za rozmowę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Przeeejdzie jej! Dorośnie, zmądrzeje..." :-D hehehe...żartuję :)

    Ja dorosłam, bo jestem 13 lat starsza od Zuzy, nawet trochę zmądrzałam, ale też swego zdania nie zmieniłam. Nazywam to trochę anty-instynktem. Chcoiaż, czy to instynkt powinien podejmować tak ważną decyzję? ....

    To już nawet nie "zdanie/opinia" ale życiowa postawa - będąc jednak w wieku Zuzy wiedziałam to tak dobrze, że nie było rady - mój wieloletni związek musiał się rozpaść, głównie z tego powodu; kiedy mój chłopak w końcu zrozumiał raz na zawsze, że nie możemy iść w tej kwestii na kompromis, że dla mnie nieposiadanie dziecka jest tak samo ważne jak dla niego, posiadanie- trzeba było się rozejść. I to była bardzo dobra decyzja, bo poznałam mężczyznę, który ma podobną postawę w tej kwestii; z jednej strony wiem, że rodzicielstwo by go nie przeraziło, uniósłby to i byłby mądrym ojcem, z drugiej- wiem, że nie pragnie tego tak samo jak ja tego nie pragnę :)

    Jeśli chodzi o komentarze rodziny....mają prawo mówić co uważają, ale jednak trzeba zyć po swojemu, robić swoje i szanować ich "troski" :)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam lat 33, też nie widzę w swoim życiu miejsca na dzieci. Życzę wytrwałości w stawianiu czoła rodzinie, bo to jest w tej sytuacji najtrudniejsze.

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym myślisz?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.