niedziela, 4 marca 2018

5 mitów na temat życia w Anglii.

Historii, o życiu Polaków w Anglii krąży niemało. Jeśli choć raz zastanawiałeś się, jak naprawdę wygląda życie w ojczyźnie futbolu, to ten post jest dla Ciebie. Obalam kilka popularnych mitów, o tym jak wiedzie się Polakom w Wielkiej Brytanii 



1. Social Services zabiera dzieci polskim rodzicom za nic.


I to jest ten mit, który najbardziej mnie denerwuje. Nikt, nikomu za nic dzieci nie zabiera. Tyle że niestety dla dużej części polskich rodziców klapsy, przemoc psychiczna, zostawianie dziecka w domu bez opieki, niedotrzymywanie obowiązku szkolnego, choroba psychiczna rodzica (w tym depresja) i wiele innych rzeczy to właśnie to Nic". Poza tym Social Services ma swoje zasady. Zazwyczaj najpierw daje ostrzeżenie, przydzielany jest opiekun i rodzice dostają szanse na poprawę. Wyjątkami są ciężkie sprawy np. Molestowanie seksualne.

2. W angielskich szkołach dzieci się prawie nie uczą.


Zacznijmy od tego, że wszystko zależy od szkoły, ale ogólnie jest tak, że w Primary School (możecie poczytać o jej plusach i minusach) nauki jest pewnie tyle, co w polskiej szkole podstawowej, a nawet mam wrażenie, że więcej. Analizowałam ten temat jeszcze zanim mój syn poszedł do szkoły. Teraz Dennis jest w pierwszej klasie, uczy się pisania kursywą, czytania, ma zadania przyrodnicze typu hodowanie fasolki i matematykę. Dodawanie, odejmowanie, początki mnożenia. Dodatkowo oczywiście prace plastyczne i nauka piosenek. Zadań domowych jest (chyba) mniej. 2-3 razy w tygodniu książeczka do nauki czytania, karty pracy z angielskiego lub matematyki. Czasem 1 zadanie, ale zdarza się i 6 Zadań. Różnica jest taka, że nauka jest przez zabawę i nikt dzieciom nie karze siedzieć w ławkach bez ruchu. Jeśli chodzi o high school/secondary school, czyli odpowiednik gimnazjum nauka jest moim zdaniem okrojona. Nie ma „zaawansowanej” matematyki jak sinusy, cosinusy czy pierwiastki. Inne przedmioty jak geografia czy historia też raczej uczą tego, co przydatne, a nie np. położenia wysp na całym świecie.

3. Lekarze nie uznają ciąży do 12 tygodnia.


Czyli bzdura wynikająca z niewiedzy. Pierwsza wizyta u położnej powinna być miedzy 6-10tc. A usg  miedzy 12-14tc. Tak jest, jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a wcześniej nie było problemów ginekologicznych. W przypadku jakichkolwiek problemów dodatkowo zajmuje się ciężarną oddział early pregnancy assessment unit (epau). Tylko że muszą to być problemy jawne, stwierdzone przez lekarza czy położną, a nie te w głowie przyszłej mamy, choć i przy takich położna często daje skierowanie na dodatkowy scan (USG), żeby przyszła mama się nie martwiła.

4. Jak Polak Polakowi nie zaszkodził, to już mu pomógł.


Czyli, Polak Polakowi wilkiem. Czy to jest mit? I tak, i nie. Z Polakami mieszkającymi w Anglii jest tak samo, jak i z tymi mieszkającymi w Polsce. Źle trafisz, to cię, okradnie, pobije i jeszcze obgada. Dobrze trafisz, to pomoże bezinteresownie. Myślę, że to tyczy się wszystkich narodów, a nie tylko Polski. W końcu dobry człowiek, będzie dobrym człowiekiem, baz względu na to, czy to Polak, Anglik czy Niemiec.

5. Pieniądze lecą z Nieba.


Wielu ludziom nadal się wydaje, że Polakom mieszkającym w UK pieniądze dosłownie lecą z nieba i nic robić nie muszą. To tak nie działa. Pomoc socjalna w Wielkiej Brytanii jest na naprawdę godnym poziomie, ale to nie znaczy, że dostaje się pieniądze za nic. Po pierwsze głównym warunkiem otrzymywania większości benefitów jest praca. Bez tego nie masz praktycznie nic, no, jeśli masz dzieci, to dostaniesz rodzinne, które jest niewysokie. Po drugie, zanim zostanie przyznany ci jakikolwiek zasiłek, musisz jakiś czas mieszkać na terenie Zjednoczonego Królestwa, obecnie to chyba 3 miesiące, nie jestem pewna, bo dosyć często to się zmienia. Po trzecie, nawet jeśli mieszkasz tu jakiś czas, urzędnicy wszystko sprawdzą, czasem więcej niż raz. Bywa tak, że musimy 2 lub 3 razy wypisać tę samą aplikację, i to wcale nie jest przypadek.




 A ty, z jakimi historiami na temat życia na emigracji się spotkałeś?

10 komentarzy:

  1. Odnośnie szkoły high school to akurat dzieci są przydzielone do klas zależnie od umiejętności. Są trzy poziomy zaawansowania - jeżeli jesteś z czegoś bardzo dobry to trafiasz do "top set" gdzie poziom jest naprawdę wysoki. Przy czym możesz być w najwyższym poziomie z jednego przedmiotu a na najniższym z innego. Odnośnie zasiłków - trzeba czekać trzy miesiące od przyjazdu i dodam że Angielski urząd kontaktuje się z Polską w celu potwierdzenia podanych danych. �� pozdrawiam w poniedziałkowy poranek i życzę miłego tygodnia ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe...nie znałam tych wszystkich mitów ale teraz przynajmniej znam każdą prawdę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko się cieszyć ;) Ja niestety ciągle słyszę. Nr. 1 to kiedyś nawet w "rozmowy w toku" był ;)

      Usuń
  3. ten mit o ciąży jest straszny... i może się źle skończyć jeśli kobieta nie zna swojego ciała, jest pierwszy raz w ciaży i np. nie wie czego się spodziewać... dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polki przyzwyczajone do polskich praktyk lekarskich, po prostu ciezko znoszą brak usg, żeby zobaczyć "kropeczke" Czy to, że prifilaktycznie nikt im nie da leków na podtrzymanie.

      Usuń
  4. Hmmm... Nie wiedziałam części rzeczy, o których piszesz. Ja nie spotkałam się z żadnymi mitami o emigracji,nie interesuję się tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, że te mity slyszą Emigranci i osoby, które planują wyjazd.

      Usuń
  5. nie słyszałam ani jednego z tych mitów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo trafne punkty ;) Niestety mity te zakorzenione w świadomości emigrantów wpływaja na ich decyzję np. matki nie chcą chodzic z dziećmi do lekarzy bo boja się, że może odwiedzić ich SS i oskarzyć o zaniedbanie... bardzo przykre sytuacje ;(

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym myślisz?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.